Nadzieja umiera ostatnia.
Ech, doszłam do wniosku, że jestem dziwna albo się starzeję (bogowie, to już? Ja chcę być jeszcze dzieckiem!) - kilka dni temu w centrum handlowym, przez które przechodzę zawsze, gdy idę na pociąg, wywiesili dekoracje świąteczne i rozstawili choinki. Cóż, co prawda jest po pierwszym listopada, ale jak dla mnie nadal za wcześnie. Jeszcze trochę, a zepsują mi święta. Ja nie chcę.
Muszę się pochwalić - dostałam dzisiaj elegancką pałę z chemii. Cóż, dostawanie pał jest raczej rzeczą naturalną, ale staram się tego wystrzegać. Chociaż i tak nastawiałam się na taki wynik. Nie rozumiem chemii organicznej, nie uczyłam się. Ale jestem z siebie dumna. I naprawdę mnie to cieszy i gdybym mogła, to bym nie poprawiała.
W ogóle, to doszłam do wniosku, że jestem strasznie nieobowiązkowa i leniwa. Zamiast siedzieć i pisać jakieś byle co, którego i tak nikt nie przeczyta, powinnam się pouczyć i obejrzeć filmy. Z tymże... nie chce mi się. A potem znów będę w środku nocy siedzieć i się nie wyspię.
A tyle rzeczy do zrobienia.... W ramach powrotu do twórczego pisania zaczęłam tworzyć fanficki. W zasadzie, to nie wiem, w jakim celu to piszę (odczuwam po prostu potrzebę napisania tego gdzieś, a dżurnal wydaje mi się do tego odpowiedni. I tak moje wywody są inteligjętne), bo i tak nie zamierzam tego prezentować. Spotkałam się już ze stwierdzeniem, że brak im sensu.
Chcę, aby było już po pierwszym grudnia. Wtedy dopiero odpocznę (przynajmniej mam taką nadzieję ).
Ciekawe, jak to jest być szyszką.
Proud member of:










--
--
'!everybody knows that life can be wonderful!'
--
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
K.K. Baczyński
--
Art account: *lateralusSPIRAL Do it!
Previous Page12345...Next Page